Poza opowiadaniem o fascynującej historii Barcelony, moją drugą pasją są jaskinie. Chciałabym przybliżyć wam trochę ten niesamowity świat. Poniżej o tym czego można sie spodziewać wchodząc do jaskini, a na dole strony filmik z jednego z naszych wypadów. Zobaczcie jak wygląda kraina do której słońce nigdy nie dociera!

Są zimne, wilgotne, śliskie, mogą być niebezpieczne, a jednak…

Jest grupa ludzi, dla których ten sport jest najlepszą, najbardziej pociągającą opcją spędzania wolnego czasu. Grotołazi.

Jaskinie to przygoda i sport, ale też historia ukryta pod ziemią, geologia i archeologia. Kiedyś wyobrażałam sobie, że do jaskiń zawsze wchodzi się “jak przez drzwi”. Tymczasem takie wejścia gwarantują głównie jaskinie turystyczne dostosowane dla szerokiej publiczności.

Wejście do jaskini

Zdecydowana większość jaskiń do których schodzę, gdzie wymagany jest odpowiedni sprzęt i umiejętności, to dziury w ziemi. Większe lub mniejsze, ale dziury. Schodzimy do nich na linach. Jaskinie mają najprzeróżniejsze kształty i stopnie trudności. Gdy dotrzemy do najniższego punktu, wiele z nich otwiera się w rozmaite galerie, komnaty i zakamarki.

Niektóre są tak duże, że można po nich spacerować jak po centrum handlowym. Tylko eksplorować! No, może nie do końca, bo zawsze schodzimy uzbrojeni w topografię, czyli mapę jaskini. Wiemy czego się spodziewać, ile czasu mniej więcej wycieczka nam zajmie, ile metrów lin trzeba zabrać, aby dostać się do miejsc, które nas interesują etc. Ale nawet mając mapę i jeśli jaskinia ma wiele zakamarków, można pobłądzić.

Jaskinia z rzeką
Podziemne skarby jaskiń

Jaskinie pełne są tajemnic, to jedne z ostatnich miejsc na ziemi, do których wciąż trafia stosunkowo mała liczba osób. Bywałam w jaskiniach niezwykle pięknych, kryjących sekrety, które na długo nie zostaną odkryte. W jednej z francuskich jaskiń nasz przewodnik grotołaz pokazał nam taką, w której znaleziono pozostałości ludzkiej bytności. Były tam fragmenty wielkiego dzbana porzuconego setki lat wcześniej, głęboko osadzone, przyklejone do podłoża. Ale to nie wszystko. Była też ludzka szczęka z niemal pełnym uzębieniem, oblepiona jaskiniowymi formacjami, które powstawały na przestrzeni setek lat. Nieco głębiej, dotarliśmy do miejsca, w którym znajdowała się ludzka czaszka, również przyklejona do podłoża. Kim byli ci ludzie? Kiedy żyli? Czy ta jaskini była tymczasowym schronieniem, czy może stałym miejscem bytowania? Według naszego przewodnika, kości są sprzed 4000 lat, ale żadnych, dokładnych badań nie zrobiono. Brak funduszy. Jaskinia jest zamknięta i tylko czasem, na specjalną petycję, mogą wejść do niej grotołazi.

Historia wyryta w skale

Z kolei w innej francuskiej jaskini, Malaval jednej z piękniejszych, które miałam okazję odwiedzić, po kilku godzinach eksploracji przycupnęliśmy na kanapkę. Osoba doskonale znająca tę jaskinię poprosiła, żebyśmy spojrzeli na sufit nad naszymi głowami. Początkowo trudno dostrzegalny, ale po chwili już lepiej widoczny, naszym oczom ukazał się… odcisk łapy trójpalczastego dinozaura. Jak się tam znalazł, jakie ruchy geologiczne ziemi musiały przesunąć to kiedyś istniejące podłoże z powierzchni ziemi na głębokość conajmniej 20 metrów?

To z kim ruszasz na podbój jaskiń, jest podstawą. Musisz ufać ludziom, z którymi się wybierasz i wiedzieć, że w razie kłopotów, doświadczenie i umiejętności kolegów, wyciągną cię z tarapatów. W jaskini może sporo się wydarzyć, więc powinieneś być też na tyle samodzielny, aby z pewnych sytuacji potrafić wyjść samemu.

Bo na linie zawsze wisisz sam. Dosłownie tak. Lina o długości 60 m może być zainstalowana w kilku punktach i podzielona jest na odcinki. Na jednym odcinku tej liny, może znajdować się tylko jedna osoba.

Zgrana i wesoła ekipa to bardzo duży plus. Bo kiedy czekasz w kolejce w trakcie schodzenia do jaskini, ten czas trzeba jakoś wypełnić. Instalowanie jaskini zwykle zajmuje trochę czasu, dlatego między zejściem pierwszej osoby i ostatniej może upłynąć sporo czasu, 20 minut, godzina…. Zależnie od tego jak duża jest grupa i jak głęboka jest jaskinia. Dodatkowo wewnątrz jaskini gdy oczekiwanie się wydłuża, zaczyna być zimno. Średnia temperatura jaskiń w Hiszpanii i Francji to jakieś 12 stopni celcjusza, tak więc zbyt długi postój równa się wychłodzeniu organizmu.

Na wyjazdach czasem rozbijamy kamping na dziko

Najczęściej do jaskini schodzimy w małych grupach. Im więcej osób, tym więcej czasu zajmuje nam przejście. Każdy musi zejść i każdy musi wyjść. Dopóki nie wyjdzie, ostatnia osoba, reszta nie ściąga z siebie sprzętu. Ale jak się okazuje, czasem i z wyjściem może być problem.

Houston, mamy problem!

W jaskini przydarzyło mi się wiele przygód. Moja pierwsza jaskinia, głębokość około 20 metrów, schodząc po linie, włosy wplątały mi się w sprzęt. Niezbędne okazały się nożyczki, które jakimś do dziś niezrozumiałym dla mnie zbiegiem okoliczności, miała ze sobą koleżanka. Od tamtej pory nie ruszam się do jaskini bez chustki na głowie, która przykrywa włosy i… bez podręcznego jaskiniowego scyzorka.

Jaskinia Esquirols znajduje się pod Barceloną, tuż obok osiedla mieszkaniowego. Ma głębość 184 metrów, ale wejście to obszerna dziura o średnicy conajmniej 5 metrów i głębokie na 20 metrów. Tu zainstalowana została przez nas pierwsza lina. Gdy wyszliśmy po 8 godzinach i dotarliśmy do tego miejsca, okazało się, że ktoś zabrał nam linę. O dziwo na tej głębokości mieliśmy jeszcze zasięg telefonu i udało nam się wezwać pomoc!

Dlatego, zanim zejdziemy do jakiejś jaskini, na ogólnej grupie whats up grotołazów zostawiamy powiadomienie o tym do jakiej jaskini idziemy, ile osób i o której przewidujemy wyjście. Jeśli zaczniemy się spóźniać, to znak, że trzeba nas szukać.

Zejście po linach

Z kolei moja koleżanka miała wątpliwą przyjemność doświadczenia początków hipotermii, po tym jak razem z resztą grupy przepłynęła wpław 3 jeziora. Lodowata woda i zbyt cienki skafander nurkowy chroniący ciało od zimna sprawiły, że Mireia wyszła z wody mocno zdezorientowana trzęsąc się jak galareta. W takich sytuacjach należy rozgrzać organizm. Sucha odzież na zmianę, koc termiczny i tzw. “punto caliente”, czyli miejsce gdzie utrzyma się ciepło, są niezbędne.

Ptaszek ratujący życie

Jednym z mniej przyjemnych doświadczeń w speleologii jest występowanie zbyt niskiego poziomu tlenu w jaskini. W parku Garraf pod Barceloną, gdzie znajduje się sporo jaskiń, to nierzadko spotykane zjawisko. Znamy miejsca, w których może występować, czasem jednak pojawia się tam, gdzie wcześniej go nie było. Początkowo tego nie czujesz. Dopiero po jakimś czasem zaczyna wkradać się ból głowy – pierwszy niepokojący objaw, że trzeba się zbierać. Jaki jest stan tlenu w jaskini można sprawdzić z pomocą zapalniczki BIC. Jeśli się nie zapali lub płomień będzie słaby, to zły znak. Najlepiej jednak schodzić uzbrojonym w odpowiedni sprzęt mierzący powszechnie nazywany w Hiszpanii Kanarkiem, który zasygnalizuje zbyt niski poziom tlenu.

Ptaszek ratujący życie. Dawniej, górnicy zabierali ze sobą do kopalni właśnie kanarki. Wykorzystywali ich wyjątkową wrażliwość na gazy toksyczne ulatniające się w kopalniach. Źle czujący się kanarek był sygnałem dla górników do ucieczki z zagrożonego miejsca, co niejednokrotnie ratowało im życie.

Bądźmy jednak szczerzy, jaskinie mają być zabawą, a nie zagrożeniem, dlatego te z niską ilością tlenu omijamy szerokim łukiem, a do pozostałych staramy przygotować się najlepiej jak się da.

Hiszpańska mekka dla grotołazów

Góry Kantabrii (północny region Hiszpanii) są podziurawione jak ser szwajcarski, co czyni to miejsce centrum speleologii na skalę Hiszpanii. To prawdziwa frajda dla grotołazów. Jaskinie z podziemnymi rzekami, jeziorami, ogromne sale wielkości stadionu Camp Nou, kilometry tras poziomych i pionowych, rozmaite formacje, archeologiczne perełki. Wiele klasycznych tras, których przejście może zająć nawet dzień lub dwa.

Turyści też mają tu co oglądać. Malutka jaskinia Covalanas w miejscowości Ramales de la Victoria kryje na swych ścianach malowidła datowane na 20.000 lat przed naszą erą!

Inna słynna jaskinia Cullalvera ma z kolei wejście tak ogromne, że spokojnie mógłby wlecieć do niej mały samolot. To doskonała okazja, aby każdy mógł przekonać się jak niezwykłe rozmiary mogą osiągać jaskinie. Jaskinia jest ogromna, długa na 12km, choć dla zwiedzających udostępniony jest tylko krótki jej odcinek. Niewykluczone jednak, że Cullalvera ma kontynuację i łączy się z innymi, pobliskimi systemami jaskiniowymi.

wąskie przejście
Nie pytajcie grotołaza, czy jakieś przejście jest wąskie.

Grotołazi mają zaburzone pojecie o tym co wąskie. Jeśli mnie zapytacie, odpowiem: nie lubię ciasnych miejsc, czasem się zdarzają, ale generalnie staram się ich unikać. Przecież nie wszystkie jaskinie mają wąskie przejścia.

Gdy wchodzisz do jaskini, znikają troski dnia codziennego. Jesteś w innym świecie, gdzie dominuje spokój i cisza zmącona jedynie naszymi głosami lub szumem spływającej wody. Gdy zsuwasz się w ciemność po linie, czujesz się jak dziecko na ślizgawce. Gdy wspinasz się po niej w górę, ciągnąc za soba ciężki worek, czujesz, jak mięśnie pracują, czujesz że żyjesz. Spędzasz mnóstwo czasu z przyjaciółmi ale masz też ogrom czasu na własne przemyślenia, bo sport ten wymaga byś na pewnych odcinkach, przez pewien czas, był sam.

Ten mało przystępny świat jest fascynujący, a ciemność i pokrętne zakamarki z formacjami jak z galerii sztuki, skrywają jeszcze wiele tajemnic. Jak tego nie kochać?

Tekst ukazał się w styczniowym numerze 2021 magazynu podróżniczego Pili Pili Travel Buddy. Autor Ewa Nowak

POWIĄZANE WPISY

JASKINIA POUETONS NA MONTSERRAT