Pectus w Barcelonie

Patronat Happy Barcelona

 

Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz, marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los

 

Pectus w Barcelonie

Montuijc

 

W dniach 29.10.12 do 2.11.12 w Barcelonie przebywał zespół Pectus wraz ze swoją ekipą, aby filmować videoclip do swojej najnowszej piosenki zatytułowanej „Barcelona Sant Andreu”. Przechadzający się po mieście ucharakteryzowani na mimów bracia, prowokowali swoją obecnością ciekawe spojrzenia, a także uśmiechy przechodniów. Turyści nie bacząc na to, że filmowanie scen jest w toku podbiegali spontanicznie do bohaterów videoclipu aby zrobić sobie z nimi zdjęcie. Z kolei występująca w klipie młodziutka tancerka Zary skupiała na sobie pełne podziwu spojrzenia spontanicznie zebranej publiczności.

Happy Barcelona towarzyszyła muzykom podczas zdjęć oraz pomagała w sprawach organizacyjnych. Zapraszamy do przeczytania relacji z pobytu Braci Szczepanik w Barcelonie oraz obejrzenia galerii zdjęć z planu.

 

grupa Pectus kreci w Barcelonie

Przed katedrą Santa Eulalia

 

Podpytując na planie…

Happy Barcelona : Jacku, Czy uważasz Barcelonę za ciekawe miejsce do filmowania

Jacek Majewski, reżyser: Tak, jest to ciekawe miejsce. Barcelona ma taką specyfikę, że gdzie nie staniemy tam mamy fajny kadr, fajne ujęcie i można zagrać ciekawą scenę. Początek mieliśmy o tyle trudny, że ekipa przyjechała dzień po nas i gdy my poprzedniego dnia nasyciliśmy się urokiem barcelońskich uliczek, oni chcieli filmować sceny w każdym napotkanym miejscu. Mieliśmy do przejścia 100 metrów, a po drodze zatrzymywaliśmy się ze 20 razy, bo każdy zakątek był świetny (śmiech). Jak już się człowiek nacieszy tym widokiem i trochę przyzwyczai, to Barcelona ponownie zaskakuje. Dziś na przykład opuściliśmy starówkę i pojechaliśmy w nowe miejsce, które jest kompletnie inne. Filmowaliśmy na wzgórzu Montuijc, wykorzystując panoramę miasta jako tło. Pogoda wreszcie się poprawiła i świeciło słonce. Akurat do tych ujęć lepsze by było lekkie zachmurzenie, myślę jednak, że scena zrobi spore wrażenie i w kontekście tego teledysku, miejsce to będzie wyglądać ciekawie i tajemniczo.

Jakie są twoje wrażenia z pobytu w Barcelonie?

No cóż, jedzenie mnie rozczarowuje, jeszcze nic dobrego nie zjadłem (śmiech), ale podoba mi się otwartość napotkanych tutaj ludzi. Ktoś się uśmiechnie, ktoś pomacha, coś tam zagada. Jak ucharakteryzowaliśmy chłopaków na mimów, to na ich widok przechodnie reagowali uśmiechem i zaciekawieniem. Jak siedzieliśmyw knajpie ktoś się do nas przysiada bez żadnych ceregieli. W Polsce to jest niemożliwe, a tu w Barcelonie, nie ma takiego problemu. Tu chyba cały świat można spotkać na jednej ulicy, są tutaj ludzie z każdego zakątka Europy, narodowości się mieszają i nikt na to specjalnie nie zwraca uwagi.

Happy Barcelona: Marku, co możesz powiedzieć o pobycie w Barcelonie, czy uważasz, że jest bardziej kolorowa niż Warszawa?

Marek Szczepanik: Jeszcze praktycznie nie byłem w centrum, bo ciągle pracujemy (kręcimy), ale Barcelona jest piękna i nie można jej porównywać do Warszawy, bo są to dwa różne światy. Tutaj zdecydowanie wyróżnia się architektura. Wszędzie czuć ducha Gaudiego, fantastyczne, kolorowe budynki.

Jeśli zaś chodzi o mentalność i zachowanie ludzi to odnoszę wrażenie, że tutaj nikt nie zwraca uwagi na to kto jest jak ubrany, w Warszawie z kolei, jeśli ktoś się wyróżnia, od razu ludzie komentują ubiór od spodni po kapelusz i oceniają go, tutaj nikt na to nie zwraca uwagi. Tutaj widać taką wolność każdego człowieka co do sposobu ubierania się.

Poza tym ludzie są bardzo mili, uśmiechają się zdecydowanie więcej niż w Warszawie. Myślę, że jeśli nadarzy się okazja to jeszcze wrócę do Barcelony, ale już w celach turystycznych.

 

grupa Pectus w Barcelonie

Zary, tancerka flamenco w teledysku Pectusa

 

Rozmowa z wokalistą i założycielem grupy Pectus Tomaszem Szczepanikiem.

Happy Barcelona: Skąd pomysł na piosenkę związaną z Barceloną?

Pomysł zrodził się z samego życia, nawiązuje do historii, która wydarzyła się ponad dwa lata temu, kiedy trzy przyjaciółki wybrały się na weekend do Barcelony. I ten z pozoru niewinny wypad całkowicie zmienił ich życie prywatne, a częściowo również zawodowe. Historia ta dotyczyła poniekąd bliskich mi osób, w związku z tym zrodziła się inspiracja, aby napisać o tym piosenkę. Biorąc pod uwagę to wydarzenie, Barcelona była oczywiście jedynym możliwym miejscem na stworzenia (lub kręcenia) teledysku.

Czy dzielnica Sant Andreu, o której śpiewasz w piosence ma jakieś szczególne znaczenie?

Tak naprawdę chodziło jedynie o to, że dzielnica ta pasowała do koncepcji utworu, ponieważ historia dzieje się w różnych zakątkach i dzielnicach Barcelony.

O czym opowiada videoclip i skąd pomysł na postaci pojawiające się w teledysku?

Przesłaniem videoclipu jest sprowokowanie pytania, co jest rzeczywistością, co snem, a co grą. Mimowie odgrywają tu postaci z teatru, które aby zagrać narzucone im role przywdziewają rozmaite, nierzeczywiste maski, natomiast innym razem można zobaczyć ich prawdziwe oblicze, które nie jest ukryte za osłoną. Próbujemy zgadywać co jest więc prawdziwym światem który nas otacza, a co jedynie grą. Może to, że prowadzimy tutaj, teraz tę rozmowę jest tylko wyobrażeniem naszego umysłu, który ma przecież nieograniczone możliwości.

Barcelona jest pełna kolorów, wasza piosenka jest skoczna, lekka i niesie za sobą pozytywny ładunek. Dlaczego zdecydowaliście się na czarno biały teledysk?

Faktycznie, na pierwszy rzut czarno biały teledysk nie pasuje do piosenki. Postaci w nim występujące oraz otoczenie w połączeniu z kolorystyką jest chwilami wręcz psychodeliczne, podczas gdy sam utwór jest melodyjny i radosny. W ten sposób chcieliśmy podkreślić zderzenie dwóch światów metafizycznego i realnego. Czerwień w czarno białym klipie jest radosnym i bardzo wyrazistym akcentem, który poniekąd symbolizuje jak te dwa światy się ze sobą przeplatają.

Wczoraj kręciliście przed katedrą scenę z tancerką flamenco. Jakie są Twoje wrażenia ze współpracy z hiszpańską aktorką i tancerką?

Zary była naprawdę fantastyczna, bardzo zależało nam na tym, aby piękna dziewczyna o hiszpańskim temperamencie wzbogaciła obraz tej historii. Scena została bardzo szybko nakręcona, między innym dzięki dobrej współpracy i zrozumieniu przez tancerkę koncepcji tej sceny. Zary bardzo szybko podchwyciła naszą ideę i całkowicie się zaangażowała. Jej taniec niesie swojego rodzaju symbolikę, jak powiew spódnicy czy zalotne spojrzenie jest tylko ulotną chwilą, wszystko to trwa zaledwiemoment, ponownie prowadząc do pytania co jest prawdą, a co tylko naszym życzeniem.

Jest to już wasz trzeci dzień w Barcelonie, czy skosztowałeś tutejszych specjałów?

Będąc tutaj nie można nie zjeść Paelli, przy innej okazji miałem również szansę spróbować ślimaki, chociaż przyznam że nie jest to danie do którego wracałbym raz w tygodniu.

Jak smakują ślimaki?

Jak trochę inaczej przyprawiony kurczak (śmiech).

Co oznacza i skąd pomysł na nazwę waszego zespołu ?

Nie wymyśliłem nazwy, została ona znaleziona w czasie studiów przez nasze koleżanki wertujące słownik. Pochodzi z łaciny i ma podwójne znaczenie. Pierwsze: to pierś jako centralna część ludzkiego ciała. Drugie, jest bardziej duchowe: to siła woli, hart ducha i upór w dążeniu do celu. Są to cechy, które towarzyszą nam w realizacji naszych wyzwań oraz w rozwoju zespołu.

Na koniec chciałabym Ciebie zapytać o to, jakie są Twoje ogólne wrażenia z realizacji projektu, którym jest nakręcenie teledysku w Barcelonie?

Cóż, staram się być ostrożny co do wypowiedzi jaki będzie efekt końcowy, jestem jednak przekonany że cała nasza ekipa wraz z reżyserem Jackiem Majewskim oraz braćmi Węgrzyn wykonali 110% pracy. Było to też dla nas bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ jest to pierwszy tak teatralny videoclip. Zależało nam, aby był inny od tego co dotychczas zrobiliśmy. Wierzę gorąco, że nasze założenie zostało zrealizowane i mogę tylko zaprosić do śledzenia rozwoju zespołu Pectus na naszej stronie www.pectus.com.pl, na facebooku Bracia Szczepanik oraz w TV. Korzystając z okazji, chciałbym podziękować Ci Ewo, że zechciałaś nam pomóc i przybliżyłaś nam Barcelonę zostając naszym łącznikiem pomiędzy tym światem a Warszawą. Jest to dla nas duże wyróżnienie, cieszę się że rozumiesz maksymę, którą się kierujemy, że “wszystko jest możliwe, tylko trzeba tego bardzo chcieć” – jak mówią słowa piosenki.

Również bardzo dziękuję za możliwośc podglądania pracy na planie oraz realizacji projektu, cieszę się że mogłam choć w pewnym stopniu pokazać wam Barcelonę.

 

 

Pectus w Barcelonie

 

 

Rozmowa z Zary Santiño:

 

Zary Santiño

Jak oceniasz pracę na planie videoclipu Pectus?

Czas spędzony na planie był naprawdę fajnym doświadczeniem, bardzo szybko zrozumieliśmy się z muzykami. Pomysł filmowania naprzeciwko katedry w Barcelonie, jednej z perełek mojego miasta, wydał mi się genialny, praca była dynamiczna i spójna, a reżyser teledysku w bardzo jasny sposób przekazał mi czego ode mnie oczekuje. Współpraca była nie tylko serdeczna, ale także niepozbawiona poczucia humoru i sympatii, dzięki czemu czułam sie „jak w domu”. Odkryłam, że Polacy i Katalończycy mają wiele wspólnego, włącznie z urodą, wszyscy bracia są bardzo przystojni (śmiech).

Jak się czułaś gdy zebrany tłum bacznie obserwował każdy twój krok podczas gdy tańczyłaś przed katedrą?

Bardzo dobrze, nie stanowi to dla mnie problemu, lubię gdy publiczności podoba się to co robię. W pewnym stopniu było to jednak nowe doświadczenie, tyle osób przyglądającyh się jak tańczę, robiących mi zdjęcia czy filmujących każdy mój ruch w jednym z najbardziej turystycznych miejsc Barcelony. Miałam już co prawda okazję występować przed sporą publicznością, ale nigdy na środku placu pełnego przypadkowo zebranych ludzi. Pozytywnie reagująca publiczność – osoby które przyglądały się wszystkiemu z uśmiechem i klaskały, było naprawdę wspaniałym przeżyciem.

Czy miałaś już okazję odwiedzić Polskę lub współpracować z Polakami?

Jak dotąd nie miałam okazji odwiedzić Polski, ale mam w planach wybrać się w kwietniu do Warszawy. Mam ogromną ochotę na ten wyjazd ponieważ uwielbiam podróżować i poznawać inne kultury. Wcześniej nie miałam okazji współpracować z nikim z Polski, praca u boku Pectusa była bardzo pozytywnym doświadczeniem dlatego mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję spotkać się na planie z osobami z waszego kraju.

Jaki jest Twój najbliższy projekt związany z grą lub tańcem?

Moją pasją jest kino, ostatnio więc koncentruję się na rzeczach z nim związanych. Miałam już szansę zagrać w filmie produkcji katalońskiej i sprawiło mi to ogromną satysfakcję. Natomiast w styczniu rozpoczynam zdjęcia do serialu który będzie emitowany przez TV Cuatro.

Życzymy powodzenia!