Z pewnością jednym z najsłynniejszych Barcelończyków starożytnej Barcelony, był patrycjusz Lucio Minicio Natal Quadronio. Stał się on zwycięzcą 227 Olimpiady w kategorii wyścigów Kwadrygów. Rzecz się działa już jakiś czas temu, bo w 129 roku.  Wyjaśniam już, że kwadryga to rzymski dwukołowy wóz, zaprzężony w cztery konie. Być może bardziej kolokwialną nazwą byłby rydwan. Rzymianie świetnie się bawili uczestnicząc w wyścigach, które to odbywały się w czymś w rodzaju stadionu zwanym hipodromem.

Nasz bohater Lucio, jak każdy patrycjusz, pochodził z dobrej rodziny i był synem senatora. Pragnął zajść daleko, dlatego też w 127 roku, w wieku 31 lat, opuścił Barcino i przeniósł się do Tarraco, dzisiejszej Tarragony. Prawdopodobnie jako miłośnik wyścigów, bywał tam już wcześniej doszedłszy do wniosku, że tam dzieje się dużo więcej niż w rodzinnym Barcino.  Wystarczy pomyśleć, że Tarragona, liczyła wówczas 40.000 mieszkańców, tj 20 razy więcej niż Barcino. Lecz to nie był jedyny powód, który sprowadził naszego ambitnego Lucio do Tarraco.  Miasto miało naprawdę wiele do zaoferowania – ogromny amfiteatr, forum, które na niejednym robiło spore wrażenie i oczywiście to, co najbardziej przyciągało uwagę naszego Barcelończyka – hipodromo, który był w stanie pomieścić bagatela 30.000 widzów. Tak duża liczba chętnych do oglądania wyścigów wskazywała, że był to sport cieszący się ogromnym zainteresowaniem. Sport, który podobnie jak dzisiejsza piłka nożna gromadził tysiące fanów, również w Barcino, które przecież nie posiadało własnego stadionu do wyścigów. Ale podobnie jak dziś, sprzyjał zawieraniu kontaktów i… obstawianiu. Wielu było bowiem takich, których straciło majątek na rzymskich wyścigach.

 

Lucio jak każdy profesjonalny sportowiec, zrobił wszystko co w jego mocy, aby stanąć na podium. Dlatego pierwszym co zrobił, był zakup odpowiedniego niewolnika. I bynajmniej nie po to, aby ten przecierał mu wilgotnym ręcznikiem spocone w czasie treningów czoło, lecz po to, by niewolnik godnie go reprezentował. Nie sądziliście chyba, że sam Lucjusz narażałby swoje życie biorąc udział w szalonych wyścigach na niestabilnych i niebezpiecznych rydwanach? Ale skąd! Zaprzężony w 4 konie rydwan, prowadzony był przez niewolnika w pozycji stojącej, kurz, pot, hałas, rwące do przodu niczymy błyskawice konie… Rozkrzyczany rozentuzjzamowany tłum. Rażące słońce i wzniecone tumany kurzu cisnące się do oczu! Nie, nie, nie. To stanowczo za dużo! Od tego byli niewolnicy! I to właśnie niewolnik wygrał wyścigi w imieniu Lucio M. i to właśnie imię Lucio zapisane jest jako zwycięzcy wyścigu rydwanów 227 Olimpiady, a nie tego nieboraka, który narażał życie dla swego pana!

Co kraj to obyczaj, możnaby powiedzieć, ale prawda jest taka, że była to dość częsta praktyka, a występy wspomnianego niewolnika, liczyły się tak, jakby to sam Lucio M. brał w nich udział. Co wy na to? Dziś to by nie przeszło prawda?

W czasie wyścigu woźnicy obwiązywali się lejcami, aby nie wypuścić ich z rąk, z tego też powodu, zawsze nosili przy sobie noże, aby w razie potrzeby, móc się uwolnić. Rydwany bowiem, były tak projektowane, aby uzyskać maksymalną prędkość, dlatego też z zasady ich waga była niewielka. W czasie wyścigu pokonywano około 8 km, co stanowiło około 7 okrążeń stadionu. Wszystko to dostarczało sporych wrażeń, w niektórych przypadkach prowadziło nawet do zamieszek! Istnieją dokumenty świadczące o tym, że podczas igrzyskowych zamieszek sprzed 2000 lat bynajmniej nie ograniczano się do kilku kuksańców. W Pompejach roku 59 n.e starli się między sobą kibice dwóch różnych drużyn, wskutek czego w ruch poszły miecze. Bójka z użyciem miecza to już nie żarty, bo przekaz Tarcyta, który opisał to zdarzenie, wspomina o ofiarach z odciętymi członkach ciała! Po tym wydarzeniu, cesarz nałożył na Pompeje 10 letni zakaz organizowania igrzysk, a podżegacze bójko – masakry, zostali skazani na wygnanie.

Ale wracając do naszego olimpijczyka Lucio M. Jego kariera polityczna sprawnie się rozwijała, a on poza objęciem urzędu senatora stał się też mecenasem swojego rodzinnego miasta, o czym świadczą zachowane tablice pamiątkowe z jego czasów. W roku 125 podarował miastu Barcino łaźnie oraz akwedukty. Pozostałości po termach odnaleziono w latach 80 – tych pod placem Sant Miquel.

Rydwan na którym niewolnik Lucio wygrał dla niego 227 Olimpiadę w swojej kategorii, znajduje się dzisiaj w Olimpii, gdzie trafił jako darowizna od samego zwycięzcy.

Urząd miasta Barcelona, nie zapomniał o swoim pierwszym olimpijczyku i stworzył specjalny medal na jego cześć – Medalla Luci Minici, którym odznaczani są współcześni sportowcy olimpijscy pochodzący z Katalonii.

Niezapominajmy również o Olimpiadzie, która odbyła się w Barcelonie 1992 roku i która na zawsze już zmieniła oblicze miasta. Na górze Montuijc, na której się odbyła,  znajduje się aleja nosząca imię najsławniejszego Barcelończyka z II w. n.e.

 

źródła:

Wikipedia,

Enric Calpena – „Biografia Barcelony”

https://www.imperiumromanum.edu.pl/spoleczenstwo/rozrywka-w-starozytnym-rzymie/wyscigi-rydwanow/

fot: From Wikimedia Commons, the free media repository