Katalonia jak wiadomo ma wiele do zaoferowania – można pojechać w góry, nad morze, wypocząć nad jeziorem lub zwiedzić kilkusetletnie miasteczka czy jeszcze starsze zabytki. Nie powinno więc dziwić, że gdzieniegdzie można trafić na manifestacje dusz tych, którzy niegdyś tu mieszkali.

Jeśli jesteście żądni przygód polecam spędzić noc w czterogwiazdkowym hotelu – zamku: Parador de Cardona. Ten imponującej wielkości oraz urody zamek, znajduje się około pół godziny jazdy od Barcelony i wznosi się na wzgórzu, skąd rozpościera się fantastyczny widok.

Koniecznie zapytajcie o pokój numer 712, choć nie ma gwarancji, że pomimo iż będzie wolny, zostanie wam udostępniony. A wszystko, dlatego, że z powodu narzekań gości, dyrekcja hotelu postanowiła czasowo zamknąć ten tajemniczy pokój. Dlaczego narzekali?

Hałasy pochodzące z nieznanego źródła, stłumiony płacz, który znienacka daje się słyszeć z jednego z kątów pokoju, niespokojne sny czy nagły spadek temperatury, nawet wtedy, gdy gorący hiszpański klimat daje się we znaki, to tylko kilka z wymienionych powodów. Tutaj, bowiem, jeśli jesteś nieco bardziej wrażliwy na obecność energii, przygotuj się na możliwość spotkania zjawy, bo i to się zdarzało! Nie zdziw się również, że wychodząc zostawisz pokój w idealnym porządku, a po twoim powrocie wszystkie meble skoncentrowane będą po środku pokoju – jakby miały tajemną naradę!

W obliczu licznych komentarzy gości hotelowych, którzy mieli wątpliwą przyjemność doświadczenia tych atrakcji, bezsilna dyrekcja zdecydowała się zamknąć pokój dla publiczności.

Podobno jednak, jeśli komuś na tym bardzo zależy i zadeklaruje się, że jest w pełni świadom podejmowanej decyzji, dyrekcja robi wyjątki i zezwala na spędzenie nocy w nawiedzonym pokoju.

 

Tak właśnie – nawiedzonym, bo jak głosi legenda, w XI wieku mieszkała w tym zamku chrześcijańska księżniczka o imieniu Adalés. Zakochała się w muzułmańskim chłopcu, za co została bardzo surowo ukarana przez swego bezwzględnego ojca, który zamknął ją po kres jej dni w jednej z zamkowych wież – La Torre Minyona. Dziewczyna została zmuszona by resztę życia spędzić w zamknięciu. Mówi się, że w swej rozpaczy przeoczyła moment własnej śmierci i dziś wciąż krząta się po wieży, w nadziei, że ktoś ją uwolni.

Ale całkiem możliwe, że księżniczka nie jest jedyną sprawczynią dziwnych zajść. Zamek, w którym mieści się hotel, zbudowany został w 886 roku przez Wilfreda Włochatego. Mury zamku miały naprawdę dużo czasu żeby przesiąknąć energią tych, którzy zostali w nim zamordowani lub byli tu torturowani. Dziś w XXI wieku, zamek zachwyca swoim wystrojem, stylową dekoracją i szczególnym klimatem, ale wyobraźcie sobie jak wyglądał przed tysiącem lat! Długie i zimne korytarze, w których dominował mrok, wartownicy rozstawieni w różnych częściach fortecy, chłód, z wyjątkiem nielicznych pomieszczeń z kominkiem i jęki więźniów przetrzymywanych w lochach. Strach i adrenalina, którą musieli czuć mieszkańcy zamku, gdy ten był atakowany przez wroga… No cóż, warto mieć na uwadze tych kilka szczegółów, jeśli zdecydujecie się na wizytę w tym miejscu!

 

Dojazd oraz więcej informacji:

https://www.parador.es/en/paradores/parador-de-cardona

źródła: https://www.abc.es/viajar/guia-repsol/20141108/abci-parador-cardona-habitacion712-201411051214.html

Zdjęcie zamku za zgoda autora: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Castillo_cardona.JPG?uselang=pl