Poniższy tekst ukazal się w bydgoskiej gazecie medycznej PRIMUM w 2018r

Barcelona jest jednym z najciekawszych europejskich miast, dlatego ogromna liczba zwiedzających już nikogo nie dziwi. Popularność Barcelony stale rośnie. Latem miałam okazję pokazać modernistyczną i średniowieczną Barcelonę sympatycznym lekarzom z Bydgoszczy, którzy zainspirowali mnie do napisania do Primum paru słów o Barcelonie. Przesyłam serdecznie pozdrowienia dla całej czwórki!

Uważa się, że hiszpański system medyczny jest jednym z najlepszych na świecie. Dostępny jest dla wszystkich mieszkańców, mają do niego prawo również imigranci. Opieka medyczna pokrywa niemal połowę kosztów leków na receptę oraz koszty świadczonych usług. Średnia życia w Hiszpanii wynosi 83 lata i jest jedną z najwyższych w Unii.

Hiszpania to kraj bardzo otwarty. Kiedy wybierasz się do swojego lekarza niewykluczone, że przywita cię pocałunkiem w oba policzki, tym bardziej, jeśli bywasz u niego od lat. Zapyta co słychać u małżonka/i i wymieni z tobą opinie na temat dzielnicowych aktualności. Warto dodać że dwa buziaki to tutaj standard i dotyczy wszystkich. I wcale nie musisz kogoś znać dobrze aby witać się w ten sposób. Jeśli zostaniesz przedstawiony komuś w Hiszpanii, to licz się z tym że twoja polska zona komfortu w tym względzie zostanie naruszona. To jeden z tych zabawniejszych obyczajów.

CAP czyli centrum pierwszego kontaktu – odpowiednik polskiej przychodni.

W hiszpańskich przychodniach kolejki do lekarza, pod względem opóźnień nie różnią się niczym od naszych polskich.

Jeśli chodzi o specjalistów to i tu czas oczekiwania na wizytę wynosi często od kilku tygodni do kilku miesięcy. Z tego powodu wiele osób wybiera rozwiązanie jakim jest prywatne ubezpieczenie. Średnia opłata takiego ubezpieczenia to 50 euro miesięcznie, daje ono prawo do korzystania z usług lekarzy różnych specjalizacji oraz pokrywa koszty wybranych zabiegów.

W przypadku leczenia kobiet i sektoru ginekologicznego, ciekawostką jest to, że zanim i jeśli w ogóle przyjmie cię ginekolog, pierwszego badania dokona położna. Jesli zajdzie taka potrzeba, poprosi o konsultacje ginekologa, a jeśli nie – to następna proszę!

Odwiedzając swojego lekarza, czy to w sektorze publicznym czy prywatnym nie ma również potrzeby zwracać się do niego nazbyt oficjalnie. Bardzo szybko przejdziecie na ty, co w Hiszpanii jest dość powszechne. Przekraczając więc próg gabinetu, lekarz zwróci sie więc do ciebie najprawdopodobniej słowami:  Hola Carmen, que hay? – witaj Carmen co nowego? Na co wypadałoby odpowiedzieć Muy bien Mercedes aquí andamos – Doskonale Mercedes, jakoś leci.

Barcelona to takie miejsce, które chce się zobaczyć.

Jest całkiem możliwe, że wielu osobom planującym wypad „gdzieś gdzie ponoć warto” … w pewnym momencie na myśl przyjdzie właśnie Barcelona.

Kto nie miał okazji uczestniczyć, ten nie wie, że w Barcelonie co roku odbywa się cały szereg międzynarodowych kongresów i targów, dotyczących wszelkich branż. Starczy nadmienić Mobile World Kongres odbywający się tu od 2006 r. i ściągający do miasta ponad 100 tys. ludzi każdego roku.

Do grona osób które także trafaiają do Barcelony poniekąd służowo, zaliczają się też pracownicy związani z sektorem medycznym. Nie tylko lekarze, ale też sprzedawcy sprzętu medycznego. W 2019 r. na barcelońskie targi związane z branżą medyczną przyjadą tu między innymi dermatolodzy, onkolodzy, urolodzy, psychiatrzy i inni specjaliści. I jest bardzo prawdopodobnie że wielu z nich korzystając z kilku wolnych chwil, choć na chwilę zamieni się w przemierzających miasto turystów. No cóż, Barcelona kusi swym bogactwem. Wystarczy przejść się po rozległej dzielnicy Eixample i zadrzeć głowę do góry, by podziwiać budowle największego w Europie muzeum modernizmu na otwartym powietrzu!

Salud! czyli Na zdrowie!

Wydaje się, że stan zdrowia Hiszpanów jak i opieka medyczna znajduje się na dość wysokim poziomie. Jednak nie zawsze tak było. Jeśli cofniemy się w czasie to odkryjemy zaskakujące fakty na temat zdrowia ludzi, którzy przebywali na tych terenach jeszcze na długo przed założeniem miasta.

Wiemy na przykład, że jedni z pierwszych mieszkańców obszaru obecnej Barcelony, na długo przed założeniem miasta dożywali góra 40 lat. Naukowcy zbadali, że bardzo powszechny był u nich problem próchnicy, zwyrodnienia stawów oraz anemie i guzy. Ale uwaga! już wtedy próbowano sobie radzić z guzami, stosując o zgrozo… trepanację czaszki! W Barcelonie odnaleziono kości 3 osób na których próbowano przeprowadzić ten zabieg. Rzecz działa się między 4500 a 4000 lat przed naszą erą, więc zgaduję, że powodzenie tego typu praktyk, nie było wieńczone sukcesem zbyt często.

Na przykładzie odnalezionych  kości można stwierdzić, że rozwój sztuki lekarskiej to proces długi, skomplikowany i z całą pewnością dość bolesny dla wielu chorych. Dawni medycy starali sobie radzić z pzypadłościami na różne, czasem szalone sposoby jak np umieszczanie rozgrzanego do czerwności prętu w wiadomym miejscu, celem usunięcia hemoroidów!

Barcelona to miasto o bardzo długiej historii. Do dziś zachowały się ślady po miejscach, gdzie z mniejszym lub większym powodzeniem radzono sobie z chorobami. Piękny modernistyczny szpital Sant Pau zaprojektowany przez Domenecha i Muntanera jest jednym z takich miejsc.

Jego początki sięgają roku 1401 kiedy ówczesne władze miasta poleciły zastąpić kilka mniejszych szpitali jednym dużym. Nowy szpital nazwano Hospital de Santa Creu (Szpital Świętego Krzyża) . To w nim w 1926r zmarł słynny kataloński architekt Antonio Gaudí. Co ciekawe trafił do niego poniekąd anonimowo, uznano go bowiem za bezdomnego, niefortunnie portrąconego na ulicy przez tramwaj. Słynny architekt nie miał przy sobie żadnych dokumentów, a jedynie garść orzechów, nie nosił się również zbyt modnie, zarzucając na plecy wysłużony płaszcz, dlatego początkowo wzięto go za osobę bezdomną.

Średniowieczny szpital zamknięto wkrótce po śmierci Gaudiego – ale bynajmniej nie z tego powodu! W Katalonii od dawna trwała już Rewolucja Przemysłowa, tysiące ludzi zjeżdżało do miasta w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Szybko rosnąca liczba mieszkańców zmusiła władze miejskie do zburzenia średniowiecznych murów celem rozbudowania miasta oraz do postawienia większego i nowocześniejszego szpitala, który mógłby sprostać stale rosnącemu wzrostowi demograficznemu.

Projekt nowej placówki medycznej zlecono znanemu architektowi Lluisowi Domenech i Muntaner. Budowa pod jego nadzorem trwała od 1902 do 1913 roku. Od 1920 r. rozbudową wcześniejszej wersji szpitala zajął się jego syn – Pere Domenecha i Rora.

Modernistyczny, mieniący się kolorami oryginalny szpital liczy 27 pawilonów – wszystkie połączone zesobą podziemnymi tunelami, którymi szybko i sprawnie przewoziło się pacjentów z jednej części szpitala do innej. Został zaprojektowany tak aby być możliwie samowystarczalnym. W projekcie znalazły się więc ulice, budynki ze zbiornikami wody, kościół a nawet klasztor. Ale nie tylko…

Ciekawą nowością zastosowaną rzez Domenecha w szpitalu był projekt ogrodu. Warto wspomnieć, że rzecz działa się w czasach kiedy ogrody uważane były za coś raczej zbędnego na terenach ośrodków leczniczych, ale Domenech rozumiał jak wielki wpływ może mieć zieleń na samopoczucie pacjentów. Ogród miał być optymistycznym akcentem w miejscu gdzie chorzy ludzie musieli radzić sobie ze swoimi przypadłościami. Miał on stanowić wsparcie psychiczne i zwiększyć komfort przebywających tutaj pacjentów.

Przepiękne główne wejście do szpitala, skierowane jest pod kątem 45 stopni w stosunku do słynnego kościoła Sagrada Familia, oddalonego o niespełna kilometr. Architekt zastosował takie rozwiązanie najprawdopodobniej dlatego aby wykorzystać wiejący znad morza wiatr, który ułatwiać miał wietrzenie budynków znajdujących się na terenie szpitala.

Budynki i pawilony przyozdobione są pięknymi rzeźbami zaprojektowanymi przez samego architekta. Najczęściej pojawiającą się rzeźbą jest ta, przedstawiająca Anioła Stróża – na terenie szpitala można ją zobaczyć pod postacią mężczyzny, kobiety lub dziecka.

Wystarczy zbliżyć się do głównego wejścia szpitala aby przekonać się jak wiele pracy włożono w jego projekt. Płytki ceramiczne zdobiące budynki, pomalowane zostały własnoręcznie – rozjaśniając poszczególne pawilony oraz nadając całości sporą dawkę witalności – wszystko to zamierzone. Kolory, ale również inne wspomniane elementy pełnią tutaj ważną funkcję terapeutyczną.

Nie należy się więc dziwić, że obok fasady Bożego Narodzenia bazyliki Sagrada Familia czy Pałacu Muzyki Katalońskiej, modernistyczny szpital Sant Pau y Santa Creu znalazł się na światowej liście UNESCO.

Dziś, w unowocześnionej i ponownie rozbudowanej formie,  szpital z powodzeniem nadal funkcjonuje przyjmując codziennie setki pacjentów.

Cofnijmy się jednak o kilkaset lat wstecz. Na terenie obecnej dzielnicy Raval, stosunkowo blisko wybudowanego później średnowiecznego szpitala, wciąż dostrzec można pozostałości XII- wiecznej kaplicy Sant Llatzer, która przez długi czas funkcjonowała jako szpital dla trędowatych. 

Trąd wzbudzał w ludziach ogromny lęk i niechęć. Jak wiele innych chorób i tę, uznawano za karę za grzechy. Trędowatych wykluczano ze wspólnot i rodzin, tracili większość praw – jak np prawo do zawierania małżeństw. Ostatecznie zadecydowano aby chorzy na trąd zostali przymusowo umieszczani w tzw leprozoriach (z łac. lepra = złuskowienie). Ale w średniowieczu Barcelonę nawiedziłą jeszcze straszniejsza zaraza. Czarna śmierć wybuchła w mieście w 1348 roku i wg niektórych szacunków w jej wynikłu zmarło nawet do 60 procent społeczności.

Jeśli już mowa o zarazkach, tych jesiennych – mniej niebezpiecznych acz bardzo męczących, to podobno absynt, podawany w najstarszym barze w Barcelonie, jest w stanie skutecznie je zabić! Bar nazywa się Marsella i zaczął swoją działalność w 1820r. Koniecznie zajrzyjcie, a napewno zaskoczy was swoim oryginalnym wystrojem!