Niedawno wpadł mi w ręce kolejny przewodnik po Barcelonie. Zwykle pozycje tego typu przyciągają moją uwagę, szczególnie gdy autorami są Polacy. Ten, bardzo mi się spodobał. Lekkość pisania, ciekawe informacje i wszystkiego po trochu. Jak trafnie zaznaczono w notce od wydawcy „Z uwagi na ogromne tempo zmian (…) radzimy osobiście sprawdzić aktualność niektórych informacji podanych w książce, takich jak daty, godziny otwarcia..”. – To bardzo trafna uwaga! Barcelona pędzi do przodu nie bacząc na nic, wydaje się, że ma swoje KOLEJNE 5 minut! Wciąż coś się zmienia, coś pojawia, a coś innego ustępuje miejsca nowościom i to w każdej dziedzinie, od kultury po lokalną politykę, więc nie tylko w kwestii godzin czy dat otwarcia muzeum. Taka właśnie jest Barcelona dziś, w czasie trwającej Rewolucji Technologicznej i Naukowej.

Katarzyna Wolnik – Vera jest dziennikarką, fotografką, blogerką oraz autorką przewodnika „Przystanek Barcelona”. Zapraszam do przeczytania naszej rozmowy, która niedawno odbyła się w jednej z barcelońskich kawiarenek, w promieniach porannego słońca.

Jak trafiłaś do Barcelony?

Z miłości:) To był jedyny powód mojego wyjazdu. Przyjechałam do Barcelony dokładnie 30 grudnia 2009 roku, a wcześniej byłam tutaj tylko raz w sierpniu tego samego roku. I to była wtedy w ogóle moja pierwsza podróż do Hiszpanii. Zawsze podobał mi się język hiszpański. Chciałam zwiedzić Hiszpanię, ale nie planowałam emigracji. To ciekawe, że hiszpańskiego tak na poważnie zaczęłam się uczyć bodajże rok przed wyjazdem, nie planując, oczywiście, jeszcze niczego. Podobno wszystko w naszym życiu dzieje się we właściwym czasie… A dziesięć lat temu to był też dla mnie czas zmian na wielu płaszczyznach. Kiedy więc na mojej drodze pojawił się mój przyszły mąż, nie myślałam długo, nie kalkulowałam, zostawiłam pracę i wyjechałam. 

Pamiętasz swoje pierwsze emocje po przyjeździe tutaj, przeszło ci przez myśl, że być może się tu przeprowadzisz?

Kiedy przyjechałam tutaj, nie miałam stuprocentowej pewności, że się tutaj przeprowadzę, chociaż wiele na to wskazywało. Dziś wiem, że powinnam właśnie od początku przyjąć to jako pewnik i odważnie ruszyć do przodu, zrobić plan nowego życia i działać. W końcu tutaj mieszkał od lat mój chłopak (z którym znałam się wirtualnie 10 miesięcy, a na żywo dwa miesiące?:)). On nie znał polskiego, ja już mówiłam po hiszpańsku i odczuwałam ogromną potrzebę zmiany, ucieczki od codzienności, trybu praca – autobus – dom, od zimowego błota, pełnego zachmurzenia, spalin w centrum Katowic…To była naprawdę kumulacja wielu różnych spraw. Po przyjeździe dość długo mentalnie byłam jeszcze cały czas w Polsce, co było dużym błędem. Za dużo czasu zajęło mi ułożenie sobie pewnych spraw w głowie i odcięcie od przeszłości, aby móc zacząć w pełni cieszyć się i czerpać z tego, co miałam wokół, otworzyć na nowe możliwości. Moje pierwsze emocje to więc wcale nie było jakieś głośne hurra! Bardzo skromne, zimne mieszkanie. Najcięższa od dziesięcioleci (na warunki hiszpańskie) zima w Barcelonie. Pojawiło się pytanie, co ja będę tutaj robić. To też była pierwsza poważna zmiana w moim życiu, pierwszy wyjazd (podczas gdy moi znajomi już po liceum wyfrunęli do Londynu), z perspektywy czasu oceniam, że byłam totalnie emigracyjnie nieogarnięta.  

Czy ta zmiana – Polska na Hiszpanię była dla Ciebie trudnym, ciekawym, męczącym, zaskakującym (właściwe skreślić) 😉 procesem?

Trudnym i ciekawym:) I po latach zaskakującym też. Tylko wyjście ze strefy komfortu pozwala nam lepiej poznać siebie, zmienić się, rozwinąć, zaskoczyć właśnie, także siebie. Życie pisze naprawdę zupełnie nieprzewidywalne scenariusze. Nigdy nie przypuszczałam, że będę kiedyś mieszkać nad samiuśkim morzem:) Ale może też sami myślami nieświadomie przywołujemy pewne sytuacje. Przecież zawsze podobał mi się ten kraj, język…

Co doradziłabyś Polakom, którzy rozważają przeprowadzkę do Hiszpanii?

Żeby nauczyli się przed wyjazdem języka, chociaż w podstawowym stopniu, będą od razu na wejściu lepiej się czuli. Albo żeby wzięli się za naukę od razu po przyjeździe, żeby od razu weszli w środowisko lokalsów. Hiszpanie są bardzo otwarci, przyjaźnie nastawieni do cudzoziemców, absolutnie nie stwarzają żadnej bariery językowej, uwielbiają gadać i warto to wykorzystać. A hiszpański nie jest trudny i uczy się go bardzo przyjemnie. Jakie jeszcze mogę dać rady? Ja jestem totalnym zaprzeczeniem dobrego przygotowania do wyjazdu:) Nie zrobiłam bilansu, analizy rynku pracy (to był zresztą czas największego bezrobocia w Hiszpanii), nie miałam planu…Chyba tylko tyle, że jak mówią Hiszpanie “la vida son dos días” – życie trwa dwa dni. Jeśli naprawdę czujesz, że chcesz sprawdzić, jak wygląda życie w innym miejscu, jedź. Nic nie musi być ostateczne. Zawsze można wrócić albo jechać jeszcze gdzie indziej.

Przystanek Barcelona. Jak to się stało, że napisałaś przewodnik po Barcelonie? Czy miało to coś wspólnego z Twoimi studiami, studiowałaś filologię, prawda?

Tak, studiowała filologię polską i już na ostatnim roku zaczęłam pracę w gazecie jako dziennikarz. Przepracowałam w prasie siedem lat. Pisanie było więc jakby dla mnie naturalną drogą. Kiedy przyjechałam założyłam bloga. Wtedy był to jeden z pierwszych hiszpańskich blogów w polskiej blogosferze. Dziś pozostałością po nim jest fanpage na Facebooku Przystanek Hiszpania. Pisałam dużo, codziennie, robiłam zdjęcia (starym, nieprofesjonalnym aparatem), opisywałam pierwsze wrażenia, zdziwienia. I naiwnie sobie wymyśliłam, że napiszę kiedyś książkę. I nawet zaczęłam coś pisać, myślałam o ebooku i wtedy wydawnictwo samo się do mnie zgłosiło! 

Twój przewodnik nie jest typowym przewodnikiem z opisem zabytków. Czyta się go lekko i przyjemnie. Jest o tyle ciekawszy od innych pozycji na rynku, że piszesz również o tym jacy są mieszkańcy Barcelony, o ich mentalności, zwyczajach, o różnicach kulturowych i w końcu o tym czego Tobie jako Polce najbardziej tu brakuje. Czy więc zbieranie informacji zajęło ci dużo czasu, bo to chyba niełatwe zadanie zebrać rzetelnie wszystkie informacje, a do tego o kraju, który wówczas był dla ciebie stosunkowo nowy?

Książkę napisałam w 2014 roku, miałam już za sobą 4 lata prowadzenia bloga, więc miałam już jakieś zalążki tekstów, pomysły, tematy do rozwinięcia. Wiedziałam też od początku, o czym chce pisać, dość szybko zrobiłam plan. Przystanek Barcelona, tak jak już wspomniałaś, to nie jest typowy przewodnik. Łatwiej, przynajmniej według mnie, było pisać o moim własnym życiu i o tym, jak jak widzę Barcelonę od zbierania i sprawdzania encyklopedycznych informacji, godzin otwarcia muzeów itp. 

FotoTour na pl Reial

Ile czasu zajęło ci pisanie książki?

O ile dobrze pamiętam, to było niecałe pięć miesięcy, z tym że miałam już jakąś bazę tematyczną, którą był mój blog.

Co okazało się najtrudniejsze w trakcie zbierania informacji?

Nie powiedziałabym, że trudne było zbieranie informacji, raczej w całym tym procesie najtrudniejsze dla mnie było to, że ja po prostu nic innego nie robiłam, tylko pisałam:) To że musiałam odłożyć wiele spraw na bok i skupić się tylko na książce.

W książce wspominasz o rzeczach, do których tutaj ciężko ci się przyzwyczaić. Powiedz jakie są pro i contras życia w Hiszpanii?

Gdybym teraz miała coś powiedzieć o tym, do czego trudno jest mi się przyzwyczaić, musiałabym się dłużej zastanowić:) Może po prostu przestałam zwracać na te rzeczy uwagę, może się przyzwyczaiłam, może uznałam, że są mało ważne. Jestem teraz na innym etapie, myślę trochę inaczej. Zalet życia w Hiszpanii jest wiele. To na pewno zdecydowanie poprawiający nastrój klimat, jakość życia, ludzie mają luz i dystans, mało stresu i pośpiechu na co dzień, ludzie są dla siebie mili i uśmiechnięci, przyjaźnie nastawieni do innych. Jest tu wspaniała kultura celebrowania wspólnych posiłków, ogromny wybór ryb, owoców, warzyw, życie towarzyskie. Tutaj zawsze każdy chętnie spotka się na kawę (za 1,20 euro) albo tapas w barze, niskie koszty utrzymania z wyjątkiem mieszkania, np. w Barcelonie i okolicy. Na lokalnym bazarze mozna kupic tanio jedzenie. Contras? Może to, że trzeba być cierpliwym przy załatwianiu spraw urzędowych albo remontując mieszkanie. Hiszpańskie urzędy rządzą się swoimi prawami. W zależności od tego, na jakiego urzędnika się trafi, dostanie się papier lub nie, załatwi się sprawę lub nie. A hydraulik, który miał przyjść dzisiaj, przyjdzie za tydzień. 

Czy jesteś autorką również innych książek lub masz w planach napisanie innych tekstów? Jeśli tak to o czym tym razem?

Jestem współautorką dwóch hiszpańskich przewodników. Teraz nie mam w planie pisania innych książek, ale jeśli pojawi się jakaś atrakcyjna i ciekawa propozycja, nie mówię “nie”:)

Zajmujesz się również fotografią. Czy Barcelona to popularny kierunek wśród Polaków na sesje zdjęciowe?

Zdecydowanie tak. Barcelona to pod każdym względem popularny kierunek wśród Polaków. Wielu Polaków decyduje się tutaj oświadczyć swojej ukochanej, przygotowujemy więc sesję zdjęciową niespodziankę w atrakcyjnym miejscu. Wiele par przyjeżdża na poślubne sesje plenerowe albo też decyduje się w ogóle na zorganizowanie ślubu tutaj. Bardzo popularne są śluby w konsulacie w kameralnym gronie, małe przyjęcie i oczywiście sesja zdjęciowa. Pary z zagranicy też często biorą śluby na plaży, na Costa Brava, wykorzystują piękne scenerie winnic. Wśród Polaków takie śluby jeszcze nie są tak bardzo modne, ale mam nadzieję, że będą:) Poza tym, turyści z całego świata wynajmują w Barcelonie wakacyjnego fotografa i robimy z nimi sesje zdjęciowe par, rodzinnie, przyjacielskie bez większej okazji. Okazją jest po prostu pobyt w Barcelonie. To jest teraz bardzo na topie we wszystkich turystycznym miastach.  Tym sposobem ma się z wyjazdu piękne, profesjonalne zdjęcia, nie tylko selfie.

Gdzie można zobaczyć twoje zdjęcia?

Na blogu www.photosbcn.com i na Instagramie katarinaphotographer_barcelona

Robisz także zdjęcia w trakcie wycieczek zorganizowanych, prawda?

Dokładnie tak. FotoTour, to mieszanka wycieczki z sesją fotograficzną. Działam trochę jak paparazzi (śmiech), podczas gdy przewodnik oprowadza turystów, ja, zwykle niepostrzeżenie robię im zdjęcia. Chodzi o to, żeby zdjęcia były spontaniczne i naturalne. W trakcie zwiedzania robię turystom sesję zdjęciową. Czasem się zatrzymujemy aby zrobić indywidualne zdjęcia, a potem ruszamy dalej. Takie zwiedzanie i fotografowanie na luzie. Po wycieczce, każdy otrzymuje swoje zdjęcia.

Na koniec pytanie, które bardzo lubię zadawać swoim rozmówcom. Gdybyś mogła poznać dowolną postać historyczną i spędzić z tą osobą jakiś czas to kogo byś wybrała i dlaczego?

Na pewno chciałabym się przenieść do świata w czasach Chrystusa, do starożytnego Rzymu, więc jakaś postać z tamtego okresu i oczywiście sam Jezus Chrystus. Chętnie spędziłabym parę miesięcy z Marilyn Monroe w Hollywood z lat 50. i 60. (na przykład na planie Pół żartem, pół serio). A z czasów bliższych z Osiecką, Szymborską, Kapuścińskim, Tischnerem. Z postaci fikcyjnych Scarlett O’Hara, Ania z Zielonego Wzgórza i Kubuś Puchatek:)) Z żyjących i świetnie się mających uwielbiam na przykład hiszpańskiego podróżnika Jesusa Calleję. To na pewno niekompletna lista!

Sesja zdjęciowa przed Casa Batlló i Casa Amatller

Happy – Barcelona FotoTour

To najnowsza, nieco inna propozycja zwiedzania Barcelony. Jeśli poza wspomnieniami, chcesz zabrać także profesjonalne zdjęcia ze swojego pobytu w Barcelonie, zgłoś się do nas pisząc na mejla:

info@happy-barcelona.pl

Podaj terminy swojego pobytu oraz liczbę osób. Do wyboru różne trasy w emblematycznych miejscach Barcelony.

 

www.happy-barcelona.pl