Barcelona pełna jest  festynów, zabaw i rozmaitych świąt, a lokalni mieszkańcy uwielbiają się bawić i uczestniczyć w tego typu imprezach. Całkiem niedawno w czasie dzielnicowej imprezy pod Sagrada Familia, miałam szansę po raz kolejny zobaczyć jak szybko i sprawnie powstaje tzw ludzka wieża!

Nie ma przechodnia który choć na chwilę nie zatrzymałby się aby popatrzeć na te niezwykłe akrobacje w wykonaniu osób w różnym wieku. Zatrzymałam się i ja, a potem zainspirowana tym co zobaczyłam, wybrałam się na trening do stowarzyszenia Castellers de Barcelona ( www.castellersdebarcelona.cat ). Spotkałam tam Eduarda Parísa, któy zdradził mi tajniki budowania ludzkich zamków.

Bardzo spodobało mi się wasze motto „siła, równowaga, odwaga i zdrowy rozsądek domyślam się, że ma jakieś przesłanie?

Oczywiście że ma – Força, equilibri, valor i seny. Siła, aby wytrzymać. Równowaga, bo gdy jesteś w górze tak naprawdę jesteś w ruchu i utrzymujesz na swoich barkach część konstrukcji. Odwaga, aby zdecydować na jakie zamki jesteś gotowy, a zdrowy rozsądek by móc ocenić, gdzie leżą twoje granice.

Skąd wziął się w Katalonii ten ciekawy zwyczaj?

Tradycja sięga około 200 lat i polega na budowaniu wieży z ludzi podczas rozmaitych lokalnych świąt i festynów. Pierwsze formowane z ludzi wieże, miały jednak wydźwięk religijny i sięgają jeszcze dalej w czasie. Potem to się zmieniło, a znana wielu osobom nazwa Castell, oznacza po prostu zamek. Budowanie ludzkiej, wysokiej konstrukcji jest bowiem często do niego porównane. Nasza colla (stowarzyszenie) istnieje od 1969 roku.

Czy każdy ma swoją własną, stałą pozycję w zamku?

I tak i nie, ponieważ często improwizujemy. Trenujemy 3 x w tygodniu i nie zawsze przychodzą te same osoby. Każdy pojawia się wtedy, kiedy może, po pracy, szkole czy innych zajęciach. Treningi zaczynają się około godziny 18 i kończą przed 22. Niektórzy pojawiają się wcześniej, a inni później.

Dlatego tak naprawdę dopiero w czasie treningu decydujemy i rozmieszczamy castellers  na różnych pozycjach w zależności od ich umiejętności. Z całą pewnością w podstawie zamku powinny znaleźć się niskie i silne osoby.

Takie treningi uzależnione mogą być również od tego jak duży ma być zamek na daną imprezę.

Zamek u podstawy

Eduard, a jak to się stało, że trafiłeś do organizacji?

Przed konkursem w Tarragonie w 1996 roku było tak zwane llamamiento (wezwanie) castellers. Mój brat należał wtedy do lokalnych castellers i postanowiłem pomóc. Choć szczerze mówiąc nie byłem pewien czy będę w stanie ( śmiech ). Mimo tego zapisałem się do colla.

Czy to znaczy że brakuje wam ludzi?

Tak, zawsze brak nam ludzi, bo aby zbudować zamek, im więcej ludzi tym lepiej.  Więcej osób daje większą stabilność, poza tym im większa jest pinya czyli podstawa tym lepiej bo wtedy wszyscy ponosimy mniejszy wysiłek.

No właśnie i jak wyglądały twoje początki jako casteller?

Na początku dostałem bardzo łatwe zadania, ustawiono mnie po zewnętrznej części zamku i musiałem po prostu wywierać nacisk w kierunku środka, potem powolutku dostawałem możliwość aby spróbować w innym miejscu i na innej pozycji. Jednak zadania mogą być związane nie tylko z budową zamku. Jesteśmy stowarzyszeniem które czasem potrzebuje pomocy w innych kwestiach, np. organizacji jakiejś imprezy, wspólnego posiłku, czy choćby wysłaniu korespondencji. Czasem zaprasza się inną colla lub zwołuje zarząd aby ustalić różne sprawy.  Zawsze jest wiele rzeczy do zrobienia i osoby które tu widzisz biorą w nich udział jako wolontariusze.

Na jakiej pozycji jesteś ustawiany w strukturze zamku?

Zwykle jestem na drugim piętrze, ale zawsze dostosowujemy się do tego co aktualnie jest potrzebne w konkretnym zamku.

W czasie rozmowy podbiega do nas mały chłopiec, który miał do Eduarda jakąś nie cierpiącą zwłoki sprawę. Jak się dowiedziałam, chłopiec ma na imię Unai. W jakim wieku jesteś?

– Mam 6 lat?

– Od dawna należysz do la colla?

Chłopiec lekko onieśmielony wzrusza ramionami, na co Eduard podpowiada, że Unai jest tu od kilku miesięcy i choć początkowo trochę się bał, dzięki częstym treningom czuje się coraz pewniej, a trafił tutaj śladami swojej siostry Lucia oraz rodziców.

Rodzinna tradycja. Czy więc każdy może zapisać się do waszego stowarzyszenia – popularnie takie stowarzyszenia nazywacie colla prawda?

Dokładnie tak, nasza colla w tym roku obchodzi swoje 50 lecie. Każdy kto tylko ma ochotę może się do nas przyłączyć, bez względu na wiek i pod warunkiem że jest w jako takiej formie. Wystarczy się z nami skontaktować.

Każdy? Czy to znaczy, że jako Polka ja również mogłabym się przyłączyć?

Oczywiście! Mieliśmy już w swoich szeregach obcokrajowców, nie było jeszcze nikogo z Polski ale czasem przyłącza się do nas koleżanka Niemka czy kolega z Holandii. To jest jedna z tych rzeczy które bardzo lubię w tej tradycji, ponieważ niewiele jest takich aktywności fizycznych, w których udział mogą brać wszyscy i do tego ludzie w różnym wieku – to taki przekrój społeczeństwa.

Wcześniej wspomniałeś, że dziś przyszła nowicjuszka. Jak będą wyglądać jej pierwsze kroki tutaj?

Najpierw wprowadzimy taka osobę, czyli przedstawimy ją grupie tak aby móc  sprawdzić, gdzie możemy ją umieścić. Tłumaczymy jej na czym polega i jak przebiega trening. Wprowadzimy ją w tajniki, bardzo ważnym jest aby w czasie budowy zamku, być czujnym.  Ramiona do góry, a głowa zawsze skierowana w dół. Potem przedstawimy jej ekipę prób technicznych aby umieścili ją w najbardziej adekwatnym miejscu.

Każdy poziom zamku ma własnego nadzorującego, który nazywany jest cap (dop. głowa, szef) de tronc, cap de pinya etc i każda z tych osób ma do pomocy mniej więcej siedem osób, które wspomagają go przy próbie.

Ile czasu trwa aby zostać takim nadzorującym i szefem piętra?

Zależnie, musisz dobrze poznać ludzi z którymi pracujesz oraz ich możliwości, dlatego czasem może to zająć nawet kilka lat. Poszczególni nadzorujący wybierani są na początku roku.

Wasz najwyższy zamek?

W naszym przypadku jest to zamek 9 piętrowy – aby go zbudować potrzebujemy miedzy 200 a 250 osób. Natomiast rekordowo największy zamek miał 10 poziomów i brało w nim udział kilka stowarzyszeń – collas, aby mógł być tak duży potrzeba między 500 a 1000 osób

Chusty pełnią m.in funkcję „schodka” aby wesprzeć stopę w czasie wspinaczki

Chciałam zapytać cię o wasze stroje, a konkretnie o chusty, które przewiązujecie sobie w pasie, czy pełnią  jakąś konkretną funkcję?

Tak, jak najbardziej, to bardzo ważny element stroju. Ta chusta nazywa się la faixa. Pierwszymi castellers byli chłopi, ludzie pracujący na roli, którzy używali chust do zbiorów produktów ziemi. La faixa pomaga nam utrzymać ciężar, wzmacnia biodra i pozwala aby castellers wspinający się po kolejnych osobach mogli o tę chustę oprzeć stopę. Działa to trochę jak schodek. Jest to niezbędny element ubioru castellers. Dodatkowo używamy mocadors (rodzaj apaszki), które wiążemy sobie na przegubach lub np na głowie aby zbierała pot.

Zwróciłam też uwagę, że osoby tworzące strukturę zamku przygryzają kołnierzyki od koszuli. Dlaczego?

Powód jest dość banalny, żeby koszule nie zsuwały się im z ramion kiedy kolejni castellers wdrapują się po nich.

Na zdj. Eduard przygryzający kołnierzyk

Podobno stajesz się doświadczonym jeźdźcem gdy spadniesz z konia co najmniej 30 razy. A jak to jest z wami, dużo upadków trzeba zaliczyć zanim poczujesz się pewniej?

No cóż ja zalecam po prostu nie spadać (śmiech), ale faktycznie gdy się uczysz, uczysz się również utrzymywać równowagę. To podstawa. Pamiętaj że gdy wspierasz zamek, jesteś lekko pochylony do przodu z wyciągniętymi ramionami. Cały czas musisz kontrolować równowagę. Cały czas otrzymujesz jakieś pchnięcia czy lekkie uderzenia od osób które stoją za tobą i od tych które się po tobie wspinają. Robimy jednak wszystko aby uniknąć ewentualnych upadków.  Jeśli jednaj już ktoś spadnie to pinya (podstawa) amortyzuje upadek, dlatego zwykle nie ma większych czy poważniejszych urazów. Gdy castellers spadają, to upadają jeden na drugiego co również wyhamowuje siłę upadku.  Taki zamek nie „spada” na bok.

I wbrew pozorom nie jest to niebezpieczny sport jeśli porównamy go np do piłki nożnej, czy narciarstwa. W swoim czasie zrobiono badania z których wynika, że na szkolnym korytarzu upada więcej dzieci niż w czasie budowania zamku.  

Oczywiście zawsze istnieje jakieś ryzyko, ale jesteśmy na to przygotowani. Mamy swoje metody, odpowiednią siatkę z dziurą w środku podczas treningów oraz kaski. Co ciekawe kaski te nie tylko chronią głowę dzieci, ale również tych, na których dziecko może spaść. Są to profesjonalne kaski stworzone specjalne na potrzeby castellers po szeregu badań i prób które przeprowadzono w tym celu.

Podczas różnych festynów w Barcelonie, niejednokrotnie miałam okazję patrzeć jak sprawnie jesteście w stanie zbudować ludzki zamek, wysoki na kilka pięter. Jednak żaden casteller nigdy nie patrzy w górę.

To prawda, patrzą naprzeciw siebie, nigdy w górę aby uniknąć ewentualnych urazów w przypadku upadku. Tak więc ani podstawa ani ci którzy tworzą tronco, nigdy nie widzą na jakim etapie znajduje się budowa struktury. Mogą to czuć ale nie widzieć. W czasie budowy zamku zawsze towarzyszy nam muzyka, która naprowadza castellers – kolejne przygrywane melodie informują czy budowa się już kończy.

Muzyka to ważny element towarzyszący budowie zamku

Jakie warunki należy spełniać aby trafić na szczyt zamku. Chodzi o wiek lub wagę?

Dla nas ważniejsza od wieku jest forma fizyczna. Najmniejszych umieszczamy w różnych miejscach w zależności od ich formy fizycznej oraz odwagi. Muszą to być dzieci które są szybkie i zwinne. Najlepszy zamek to taki, który trwa jak najkrócej,  dzięki czemu ludzie mniej się męczą. Aby wejść na samą górę potrzeba kilka miesięcy treningu i to właśnie dzieci trenują najwięcej. Jest jeden dzień przeznaczony wyłącznie do treningu dziecięcego, z biegiem czasu decydujesz kto się będzie najbardziej nadawał na koronację zamku.

A zamek koronuje?

Enxaneta – unosi w górę dłoń na znak ukończenia zamku.

Bardzo dziękuje za rozmowę oraz zaproszenie na trening.

Eduard również podziękował za spotkanie po czym przypomniał, że jeśli tylko chciałabym spróbować każdy jest ile widziany. A wy, odważylibyście się na takie doświadczenie? 😉

Koronacja zamku

Notka o moim rozmówcy Eduardzie París:

Eduard dołączył do la colla w 1996r i od tamtej pory zawsze podobał mu się klimat solidarności w stowarzyszeniu, praca zespołowa, współpraca oraz przyjaźń która łączy ludzi w rożnym wieku. W latach 2010-2011 był cap de colla oraz przewodniczącym (2007-2008), poza tym również wiceprzewodniczącym, sekretarzem, PR etc. Jeśli chodzi o część techniczną to obecnie, już od wielu lat współpracuje z tzw Techniką Canalla (la Tècnica de Canalla), gdzie uczy pewnych elementów dzieci, które dopiero co dołączyły. Sam z kolei najczęściej jest częścią bazy (pinya) i okazjonalnie częścią drugiego i trzeciego pietra.

zdjęcia dzięki uprzejmości: www.castellersdebarcelona.cat

rozmawiała Ewa Nowak: www.happy-barcelona.pl